piątek, 8 listopada 2013

Referendum

Dzisiaj posłowie głosowali - czy ma się odbyć referendum w sprawie pójścia do szkoły 6-latków?
Wniosek - nie, w tej sprawie nie jest potrzebne referendum.

To jest śmieszne. Czy tak właśnie wygląda demokracja?
W tej chwili Polacy muszą błagać i prosić, żeby w ogóle referendum się odbyło.

Po co pchać 6-latków do szkół?
Wiecie o co chodzi? Nie? To już Was oświecę. Chodzi o to, że kiedy taki mały dzieciaczek wcześniej pójdzie do szkoły, wcześniej pójdzie do pracy, wcześniej będzie płacić różnego rodzaju składki. O co chodzi? O PIENIĄDZE.


Od momentu wprowadzenia 6 lat podstawówki i 3 lat gimnazjum poziom szkolnictwa drastycznie spadł. Nikt przez wiele lat nie podjął się ratowania systemu edukacji. Szkoły nawet nie stać na papier toaletowy. Przytoczę kilka przykładów ze strony www.rzecznikrodzicow.pl :

SP nr 113, Wrocław:
Już w zerówce rodzice dostawali kartki z prośba o przyniesienie wielopaku papieru toaletowego, ręczników papierowych i mydła. W tej chwili w I klasie jest tak samo.  Dodatkowo moje dziecko chodzi też na świetlicę, więc poza zestawem do klasy, dostałam też karteczkę ze świetlicy, do której muszę przynieść 30 zł na semestr lub kupić: artykuły papiernicze, drobne zabawki, środki higieniczne. Według mnie jest to żenujące, by prosić rodziców o mydło czy papier toaletowy. 


SP im. Władysława Jagiełły w Borku Wielkopolskim:
W czerwcu Dyrektor zapewniał nas, rodziców, że szkoła jest wspaniała, warunki super i przygotowana nawet na przyjęcie 6-latków. Po uroczystym rozpoczęciu roku poszliśmy z dziećmi do klas. Klasa się okazała „goła”. Oprócz tablicy, biurka i ławek (każdej innej) oraz 2 półeczek nie było nic. Dyrektor tłumaczy się, że meble zamówione, nie dotarły jeszcze. Sami kupiliśmy wykładzinę, żeby dzieci w przerwie mogły chociaż na chwilę odpocząć, skrzynię na stroje sportowe. A wyboru nie mamy, jest jedna szkoła w naszej miejscowości.
   
Żeby się czegoś nauczyć, trzeba było zamawiać prywatne lekcje. Sama 
wiem po sobie. 

Po więcej informacji i szczegółów zapraszam na stronę www.ratujmaluchy.pl



czwartek, 7 listopada 2013

Deszczowo...

Co do dnia próbnego - byłam, nawet mi się podobało i jak to zwykle bywa, kierowniczka powiedziała, że zadzwonią, bo będą jeszcze inne osoby na dzień próbny. Miała zadzwonić dzisiaj.
Wyzysk wyzysk i jeszcze raz WYZYSK. 
Stawka? 8zł brutto.
WYZYSK.
Czyli dalej jestem bezrobotna. Trochę też z mojej winy. Bo szukam czegoś konkretnego a nie łapię się każdej propozycji pracy.


poniedziałek, 4 listopada 2013

Dzień próbny!

            W środę zadzwonił do mnie jakiś numer. Odbieram. Taak! W końcu! Idę w poniedziałek na dzień próbny!
              Cieszę się. W końcu coś ruszyło do przodu. Idę dzisiaj na godzinę 14:00 na dzień próbny do jednej z wrocławskich galerii handlowych. Mam pracować jako sprzedawczyni w lodziarnio - kawiarni. Mam nadzieję, że mnie przyjmą. Stresuję się i to bardzo. Na szczęście zadzwoniła do mnie moja przyjaciółka - spotkam się z nią przed tą magiczną godziną 14:00.


                Jest jedna wada. Ten dzień próbny jest... darmowy. To jest oszustwo. W Kodeksie Prawnym darmowy dzień próbny jest absolutnie zabroniony. Już widać, że pracodawca nie będzie zbyt uczciwy. W teorii. No, zobaczymy. Jak mnie przyjmą, to nie będę narzekać, a jak nie, to cóż, załatwię tę sprawę w inny sposób i będą musieli mi zapłacić za te 4,5 godzin. 
To jest traktowanie pracownika jako tanią siłę roboczą.

Napisałabym o wiele więcej na ten temat, ale nagły telefon od przyjaciółki zabrał mi dużo czasu. 
Trzymajcie za mnie kciuki!

Halloween czy Wszystkich Świętych? Mój 1 i 2 listopada.



 Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że mój blogspot jest cały czas w budowie. Niestety, nie miałam czasu w tym tygodniu… Ale się poprawię!

                Teraz często, wśród młodych ludzi widać modę na Zachód. W czym się objawia? Ano np. w Halloween.
                Posłużę się definicją Wikipedii. Halloween  - zwyczaj związany z maskaradą i odnoszący się do święta zmarłych, obchodzony w wielu krajach nocą 31 października, czyli przed dniem Wszystkich Świętych. Odniesienia do Halloween są często widoczne w kulturze popularnej, głównie amerykańskiej.


                A co z naszą polską tradycją obchodzenia 1 listopada?

                Wydaje mi się, że przyjmowanie innej kultury wiążę się z zacieraniem różnic pomiędzy krajami czy kontynentami. Przyjmując wszystko to, co oferuje Zachód zapominamy o naszej rodzimej kulturze, tradycji. Zapominamy, że jesteśmy POLAKAMI. Z nocy 31 października na 1 listopada mamy w tradycji Dziady (odsyłam do Wikipedii).

                Teraz młodzi ludzie bardziej przejmują się tym, w co się przebiorą na Halloween niż swoimi przodkami. Wiadomo, o zmarłych trzeba pamiętać przez cały rok – jednak ten dzień jest wyjątkowy, więc warto wyjść z domu, kupić znicz i kwiatka i chwilę zadumać się nad grobem.
Ja przeżywałam ten dzień bardzo. Schylałam się, dotykałam grobów rękoma i czułam tą niesamowitą więź z moimi przodkami. Pradziadkami, prababciami, wujkami i ciociami.

                1 listopada byłam zbyt zabiegana, żeby odwiedzić inne, tak ważne dla wszystkich Polaków cmentarze. 2 listopada mimo deszczu i zimna wyszłam z domu, kupiłam znicze i wraz z moim chłopakiem zapaliliśmy znicze na Pomniku Ofiar Stalinizmu, "Tym, którzy odbudowali Polskę i zagospodarowali ziemie odzyskane". 





 Kawałek dalej jest nowy pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego, gdzie też zapaliliśmy znicze. Bo choćby mi przyszło postradać me życie – tak wolę – niż żyć, a mieć w sercu ranę” – cytat z pomnika.



                Następnie pojechaliśmy tramwajem na piękne miejsce we Wrocławiu – Cmentarz Żołnierzy Polskich. Niedaleko był cmentarz Żołnierzy Włoskich. 





Tak, ich też upamiętniliśmy, mimo, że to nie polscy żołnierze. Następnie zapaliliśmy znicz, upamiętniający ofiary komunizmu. Na tablicy były wypisane wszystkie cmentarze katolickie, ewangelickie i żydowskie, które zniszczyli komuniści.
                Byłam smutna. Ponieważ tych zniczy na cmentarzach była zaledwie garstka. Czyżby ludzie zapomnieli, kto walczył o to, żeby oni teraz mogli siedzieć, pić, bawić się i nie przejmować się tym, że w każdej chwili mogą stracić życie? Ludzie zapominają. Niestety. To smutne.

Pozdrawiam cieplutko

wtorek, 29 października 2013

1



Witam.
Jestem Ada. Założyłam ten blog z myślą, że trzeba gdzieś zacząć spisywać swoje myśli (w moim przypadku to jest raczej kwestia dbania o zdrowie, bo inaczej moja głowa eksplodowałaby). Jestem studentką zaoczną i szukam pracy, dlatego będzie tutaj dużo o życiu studenckim jak i o rynku pracy i moich poszukiwaniach. Aktualnie próbuję zrozumieć samą siebie, mam ambicje, lecz nie mam motywacji – na temat samodoskonalenia też będę pisać. Tak naprawdę jest mnóstwo kategorii, tematów, które chciałabym poruszyć – i z pewnością poruszę! Pochodzę z pięknego miasta stu mostów – Wrocławia, więc nic innego nie pozostaje jak wrzucać zdjęcia mojej małej Ojczyzny :) 

Do następnego!
Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony