poniedziałek, 4 listopada 2013

Halloween czy Wszystkich Świętych? Mój 1 i 2 listopada.



 Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że mój blogspot jest cały czas w budowie. Niestety, nie miałam czasu w tym tygodniu… Ale się poprawię!

                Teraz często, wśród młodych ludzi widać modę na Zachód. W czym się objawia? Ano np. w Halloween.
                Posłużę się definicją Wikipedii. Halloween  - zwyczaj związany z maskaradą i odnoszący się do święta zmarłych, obchodzony w wielu krajach nocą 31 października, czyli przed dniem Wszystkich Świętych. Odniesienia do Halloween są często widoczne w kulturze popularnej, głównie amerykańskiej.


                A co z naszą polską tradycją obchodzenia 1 listopada?

                Wydaje mi się, że przyjmowanie innej kultury wiążę się z zacieraniem różnic pomiędzy krajami czy kontynentami. Przyjmując wszystko to, co oferuje Zachód zapominamy o naszej rodzimej kulturze, tradycji. Zapominamy, że jesteśmy POLAKAMI. Z nocy 31 października na 1 listopada mamy w tradycji Dziady (odsyłam do Wikipedii).

                Teraz młodzi ludzie bardziej przejmują się tym, w co się przebiorą na Halloween niż swoimi przodkami. Wiadomo, o zmarłych trzeba pamiętać przez cały rok – jednak ten dzień jest wyjątkowy, więc warto wyjść z domu, kupić znicz i kwiatka i chwilę zadumać się nad grobem.
Ja przeżywałam ten dzień bardzo. Schylałam się, dotykałam grobów rękoma i czułam tą niesamowitą więź z moimi przodkami. Pradziadkami, prababciami, wujkami i ciociami.

                1 listopada byłam zbyt zabiegana, żeby odwiedzić inne, tak ważne dla wszystkich Polaków cmentarze. 2 listopada mimo deszczu i zimna wyszłam z domu, kupiłam znicze i wraz z moim chłopakiem zapaliliśmy znicze na Pomniku Ofiar Stalinizmu, "Tym, którzy odbudowali Polskę i zagospodarowali ziemie odzyskane". 





 Kawałek dalej jest nowy pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego, gdzie też zapaliliśmy znicze. Bo choćby mi przyszło postradać me życie – tak wolę – niż żyć, a mieć w sercu ranę” – cytat z pomnika.



                Następnie pojechaliśmy tramwajem na piękne miejsce we Wrocławiu – Cmentarz Żołnierzy Polskich. Niedaleko był cmentarz Żołnierzy Włoskich. 





Tak, ich też upamiętniliśmy, mimo, że to nie polscy żołnierze. Następnie zapaliliśmy znicz, upamiętniający ofiary komunizmu. Na tablicy były wypisane wszystkie cmentarze katolickie, ewangelickie i żydowskie, które zniszczyli komuniści.
                Byłam smutna. Ponieważ tych zniczy na cmentarzach była zaledwie garstka. Czyżby ludzie zapomnieli, kto walczył o to, żeby oni teraz mogli siedzieć, pić, bawić się i nie przejmować się tym, że w każdej chwili mogą stracić życie? Ludzie zapominają. Niestety. To smutne.

Pozdrawiam cieplutko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony