Na wstępie chciałabym zaznaczyć,
że mój blogspot jest cały czas w budowie. Niestety, nie miałam czasu w tym
tygodniu… Ale się poprawię!
Teraz
często, wśród młodych ludzi widać modę na Zachód. W czym się objawia? Ano np. w
Halloween.
Posłużę
się definicją Wikipedii. Halloween - zwyczaj związany z maskaradą i odnoszący
się do święta zmarłych, obchodzony w wielu krajach nocą 31 października, czyli
przed dniem Wszystkich Świętych.
Odniesienia do Halloween są często
widoczne w kulturze popularnej, głównie amerykańskiej.
A
co z naszą polską tradycją obchodzenia 1 listopada?
Wydaje
mi się, że przyjmowanie innej kultury wiążę się z zacieraniem różnic pomiędzy
krajami czy kontynentami. Przyjmując wszystko to, co oferuje Zachód zapominamy
o naszej rodzimej kulturze, tradycji. Zapominamy, że jesteśmy POLAKAMI. Z nocy 31 października na 1
listopada mamy w tradycji Dziady (odsyłam
do Wikipedii).
Teraz
młodzi ludzie bardziej przejmują się tym, w co się przebiorą na Halloween niż
swoimi przodkami. Wiadomo, o zmarłych trzeba pamiętać przez cały rok – jednak ten
dzień jest wyjątkowy, więc warto wyjść z domu, kupić znicz i kwiatka i chwilę
zadumać się nad grobem.
Ja przeżywałam ten dzień bardzo. Schylałam się, dotykałam grobów rękoma i czułam tą niesamowitą więź z moimi przodkami. Pradziadkami, prababciami, wujkami i ciociami.
Ja przeżywałam ten dzień bardzo. Schylałam się, dotykałam grobów rękoma i czułam tą niesamowitą więź z moimi przodkami. Pradziadkami, prababciami, wujkami i ciociami.
1
listopada byłam zbyt zabiegana, żeby odwiedzić inne, tak ważne dla wszystkich
Polaków cmentarze. 2 listopada mimo deszczu i zimna wyszłam z domu, kupiłam
znicze i wraz z moim chłopakiem zapaliliśmy znicze na Pomniku Ofiar Stalinizmu,
"Tym, którzy odbudowali Polskę i zagospodarowali ziemie odzyskane".
Kawałek dalej jest nowy pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego, gdzie też
zapaliliśmy znicze. Bo choćby mi
przyszło postradać me życie – tak wolę – niż żyć, a mieć w sercu ranę” – cytat z
pomnika.
Następnie
pojechaliśmy tramwajem na piękne miejsce we Wrocławiu – Cmentarz Żołnierzy
Polskich. Niedaleko był cmentarz Żołnierzy Włoskich.
Tak, ich też
upamiętniliśmy, mimo, że to nie polscy żołnierze. Następnie zapaliliśmy znicz,
upamiętniający ofiary komunizmu. Na tablicy były wypisane wszystkie cmentarze
katolickie, ewangelickie i żydowskie, które zniszczyli komuniści.
Byłam smutna.
Ponieważ tych zniczy na cmentarzach była zaledwie garstka. Czyżby ludzie
zapomnieli, kto walczył o to, żeby oni teraz mogli siedzieć, pić, bawić się i
nie przejmować się tym, że w każdej chwili mogą stracić życie? Ludzie
zapominają. Niestety. To smutne.
Pozdrawiam cieplutko



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz